Jan Brzechwa Katar 

Jan Brzechwa

Katar 

Spotkał katar Katarzynę –
A – psik!
Katarzyna pod pierzynę –
A – psik!

Sprowadzono wnet doktora –
A – psik!
„Pani jest na katar chora” –
A – psik!

Terpentyną grzbiet jej natarł –
A – psik!
A po chwili sam miał katar –
A – psik!

Poszedł doktor do rejenta –
A – psik!
A to właśnie były święta –
A – psik!

Stoi flaków pełna micha –
A – psik!
A już rejent w michę kicha –
A – psik!

Od rejenta poszło dalej –
A – psik!
Bo się goście pokichali –
A – psik!

Od tych gości ich znów goście –
A – psik!
Że dudniło jak na moście –
A – psik!

Przed godziną jedenastą –
A – psik!
Już kichało całe miasto –
A – psik!

Aż zabrakło terpentyny –
A – psik!
Z winy jednej Katarzyny –
A – psik!

421 total views, 1 views today